O jesiennej słocie słyszał chyba każdy, ale jest też zimowa sanna. To ciekawe, staropolskie słowo ściśle związane ze...śniegiem.
Słota to nieprzyjemna, chłodna i deszczowa pogoda, szczególnie jesienią. Jednak jest też sanna, ściśle związana z zimą i śniegiem. A co oznacza to staropolskie słowo? Szczegółowe wyjaśnienie znajdziecie poniżej.
Sanna to staropolskie słowo związane z zimą i śniegiem. Oto co ono oznacza
Jak podaje Słownik Języka Polskiego PWN, staropolskie słowo sanna oznacza dwie rzeczy:
- pokrytą śniegiem drogę, po której można jeździć saniami,
- jazdę saniami po usłanej śniegiem drodze.
Co za tym idzie, synonimami (czyli wyrazami bliskoznacznymi) dla sanny to: kulig (grupa sań zaprzężonych w konie), sankada i szlichtada. Warto też znać przysłowia i powiedzenia na temat sanny:
- Kiedy jeździć, to już sanną, kiedy szaleć, to za panną. - czyli działaj zgodnie z okolicznościami, ale zarazem z pełnym zaangażowaniem i szczerością serca;
- Na Oczyszczenie Marii Panny zbliża się koniec sanny. - Oczyszczenie Marii Panny to święto Matki Bożej Gromnicznej (2 lutego), czyli połowa zimy i zarazem już oczekiwanie na wiosnę, i co za tym idzie, o śniegu i jeździe saniami można już właściwie zapomnieć.
Sanna to motyw pojawiający się w sztuce, zwłaszcza w literaturze
Motyw sanny, czyli kuligu i pokrytych śniegiem dróg występuje w polskiej sztuce, w tym w literaturze. W tym miejscu przywołam dwa wiersze - "Sanna" Marii Konopnickiej, który opisuje wspomnianą sannę jako kulig i zarazem śnieżną pogodę dobrą do jazdy saniami. Treść tego sympatycznego i nieco humorystycznego wiersza znajdziecie poniżej (za serwisem Wolne Lektury.pl):
Maria Konopnicka - "Sanna"
Jasne słonko, mroźny dzień,A saneczki deń, deń, deń,Aż koniki po śnieguZagrzały się od biegu.Jasne słonko, mroźny dzień,A saneczki deń, deń, deń,A nasz Janek w złym sosie,Bo gila ma na nosie.
Drugim wierszem o kuligu i zaśnieżonej drodze jest "Sanna" autorstwa Henryka Zbierzchowskiego z tomu "Ogród Życia". Opisuje on piękno mknięcia saniami w otoczeniu zimowej, śnieżnej ciszy, którą przerywa tylko dźwięk dzwonków owych sań. Jego treść znajdziecie poniżej, pochodzi z Wikiźródeł (w tym miejscu znajdziecie cały tom wierszy "Ogród Życia"):
"Sanna" - Henryk Zbierzchowski:
Przez las, srebrzystym otulony śniegiem,Mkną nasze sanie leciutko i miękko,Ku owej stronie, gdzie nad lasu brzegiemProsto do nieba prowadzi okienko.Jest biała cisza - tylko dzwonki dzwonią,I czasem z drzewa okiść śnieżna spadnie.Nad twoich oczu pochylam się tonią,Jakbym odgadnąć chciał, co leży na dnie.Po brylantowej drodze płyną sanie,Prosto na okno wybite do nieba.I nie wiem, czyli w nich wiozę kochanie,Bo w takiej chwili nic wiedzieć nie trzeba.Jeno tą białą ciszą się zachłysnąć,Jeno zasłuchać się w dzwoneczków chrzęście,Jeno bez słowa białą dłoń uścisnąćI lecieć w szczęście…
Pisząc o sannie, nie można nie wspomnieć popularnej, dziecięcej piosenki "Zimowa sanna". Jest znana szczególnie przedszkolakom, choć w różnych wersjach, a niekiedy też pod tytułem "Zima, zima, zima". Ja wzięłam jej tekst z serwisu Tekstowo.pl, przy czym autor tej zimowej piosenki jest nieznany:
1. Zima, zima, zimapada, pada śnieg.Jadę, jadę w świat sankami,sanki dzwonią dzwoneczkami:Dzyń, dzyń, dzyń, dzyń, dzyń, dzyń.2. Jaka pyszna sanna,parska raźno koń.Śnieg rozbija kopytami,sanki dzwonią dzwoneczkami:Dzyń, dzyń, ...3. Zasypane pola,w śniegu cały świat.Biała droga hen, przed nami,sanki dzwonią dzwoneczkami:Dzyń, dzyń, …
O kuligu na śnieżnej drodze śpiewała też Wioletta Villas w piosence "Sanna ze snów". Tu macie cytat z tego utworu:
Zaprzęgnij sanie – wypuść przodem sforę psów.Zaprzęgnij sanie – sanna jak ze snów.Popędzaj konie w zaśnieżony las.Zaprzęgnij sanie – jeszcze raz.
Jak widać, artystka również zachwyca się pięknem jazdy saniami po usłanej białym puchem drodze. I nic dziwnego, to z pewnością cudowne uczucie tak mknąć w białej, śnieżnej ciszy.
Na koniec przywołam jeszcze obraz Józefa Chełmońskiego "Powrót z balu", znany też jako "Sanna". Malowidło olejne przedstawia kobietę i mężczyznę pędzących saniami zaprzężonych w dwa kare konie. Kobieta śpi, a mężczyzna kieruje saniami, które mkną po zaśnieżonej drodze. Obraz znajduje się w zbiorach Muzeum Śląskiego w Katowicach, ale możecie też zobaczyć go tutaj:
Józef Chełmoński - Powrót z balu (Sanna) - 1879 - Domena Publiczna
A dlaczego motyw sanny, czyli kuligu i zaśnieżonych dróg był tak ważny dla polskich artystów? Wszystko wiąże się z dawną, szlachecką (magnacką) tradycją, o której pisze Jędrzej Kitowicz w "O zapustach i kuligach" w książce "Opis obyczajów i zwyczajów za panowania Augusta III". Jego treść znajdziecie w tym miejscu. Opisuje w nim zwyczaj organizowania owej sanny (kuligu) w zapusty (okres od święta Trzech Króli do końca karnawału, czyli Ostatków). Brała w tym udział szlachecka młodzież, o ile oczywiście nie było wówczas wojny. Taki kulig podążał od dworu do dworu, choć trasę skrupulatnie planowano (omijano te domy, gdzie np. mieszkańcy przeżywają żałobę). Ustalano też, gdzie orszak rusza i gdzie ma finalnie dojechać. Same sanie były okrywane drogimi i pięknymi futrami - sobolowymi, lamparcimi etc. A cugi (zaprzęgi konne, zwykle zaprzężone w 4 lub 6 koni) bogato zdobiono - piórami, kokardami, chwostami czy czubami. Poza tym zabierano grajków i przeróżne instrumenty - cymbały, dzwonki czy trąbki. Nie brakowało również śpiewania, tańców, obfitych posiłków oraz pijatyk. Sanna była bowiem nie tylko okazją do przejażdżki saniami, ale przede wszystkim radosnej zabawy.
Obecnie zwyczaj takich eskapad zanikł, ale kuligi odbywają się i dziś, o ile spadnie wystarczająco śniegu, co ostatnimi czasy nieczęsto się zdarza. Przy czym współcześnie kuligiem zwykle nazywa się sanki przypięte do tylnego zderzaka samochodu, co niestety nie jest dla dzieci (to one zazwyczaj biorą w tym udział) bezpieczne. Te, które są na końcu, nie mają właściwie żadnej kontroli nad sankami, przez co łatwo mogą uderzyć w cokolwiek (drzewo, słup etc.) i spaść. Dlatego odradzam taką "sannę". Jednak są też organizowane przejazdy prawdziwymi saniami zaprzężonych w konie i to już jest sanna, niemal 100-procentowo zgodna z pierwotną tradycją.

.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentując, pamiętajcie o szacunku zarówno do mnie (czyli autorki bloga), jak i do siebie nawzajem :). Wulgarne, obrażające i inne niezgodne z zasadami współżycia społecznego komentarze zostaną niezwłocznie usunięte.