Dzień Czytania Tolkiena 2026. 3 ciekawostki o "Hobbicie" oraz co czytać po Tolkienie (
Dziś obchodzimy ciekawe święto, ważne szczególnie dla miłośników książek fantasy. Jest to Dzień Czytania Tolkiena. A dlaczego ma on miejsce corocznie 25 marca? I co czytać po dziełach tego genialnego pisarza? Tego wszystkiego dowiecie się z poniższego wpisu wraz z kilkoma Tolkienowymi ciekawostkami i moimi własnymi spostrzeżeniami.
---
Dzień Czytania Tolkiena. Ważne święto dla miłośników powieści fantasy
Dzień Czytania Tolkiena wypada zawsze 25 marca. I nieprzypadkowo, bo tego dnia Chrześcijanie obchodzą bardzo ważną uroczystość Zwiastowania Pańskiego. Musicie wiedzieć, że John Ronald Reuel Tolkien był głęboko wierzący. Poza tym we "Władcy Pierścieni" to właśnie 25 marca Frodo i Sam dotarli do szczeliny zagłady, gdzie wrzucili Jedyny Pierścień i tym samym doprowadzili do zagłady Saurona oraz zakończenia Wojny o Pierścień. Tym samym jest to piękny tryumf dobra nad złem. A to świetnie pasuje do kończącego się Wielkiego Postu i Wielkanocy, którą Katolicy będą świętować już za półtorej tygodnia.
Dobrze, wróćmy z tych duchowych rozważań do świata fantasy. J. R. R. Tolkien dał się poznać światu jako genialny pisarz i rysownik, bo sam nie tylko napisał "Hobbita, albo tam i z powrotem", ale i go zilustrował. Ja sama kupiłam tę powieść w zeszłym roku przed świętami Bożego Narodzenia i jest wyjątkowa - ze wstępem i objaśnieniami Douglasa A. Andersona, ilustracjami zarówno samego autora, jak i ilustratorów z innych krajów oraz pięknymi, barwionymi brzegami. Ściśle rzecz biorąc, owe brzegi są ozdobione kolorową ilustracją wykonaną przez J.R.R. Tolkiena - "Wzgórze: Hobbiton Za Wodą". Takie dodatki zdecydowanie uprzyjemniają lekturę i pozwalają jeszcze bardziej zagłębić się w świat Śródziemia.
Poniżej zdjęcie mojej prywatnej książki "Hobbit, albo tam i z powrotem" J.R.R. Tolkiena Wydanie z ilustracjami autora" Wstęp i Objaśnienia: Douglas A. Anderson. Przekład powieści: Andrzej Polkowski. Przekład wstępu i objaśnień: Agnieszka Sylwanowicz "Evermind Took", wyd. Bukowy Las. Pierwsza z ilustracji - "Wzgórze: Hobbiton Za Wodą" jest też motywem, jaki ozdabia malowane brzegi tej wyjątkowej pozycji. Są też widoczne na zdjęciu głównym tego artykułu.
I tu przejdziemy do części z ciekawostkami i moimi własnymi spostrzeżeniami z "Hobbita".
---
"Hobbit, albo tam i z powrotem" - ciekawostki i moje spostrzeżenia z lektury
Jak wspomniałam powyżej, dopiero zaczęłam swoją przygodę ze światem Śródziemia dopiero niedawno, a aktualnie powoli zbliżam się do końca książki. Wcześniej oglądałam film i muszę przyznać, że trochę się różni od oryginału. Przede wszystkim w książce jest o wiele więcej humoru niż na ekranie. I w sumie trudno się dziwić, bo wiele zabawnych wątków było w narracji, a nie dialogach, więc pewnie nie bardzo było jak to oddać w filmie. Jednym z moich ulubionych jest częsta tęsknota Bilba za spiżarnią wymieszana z chęcią przeżycia przygody. I oczywiście scena ubolewania nad tym, że nic nie spakował na wyprawę, nawet nieszczęsnej chusteczki.
Nie mogę też nie wspomnieć o knąbrności hobbita i spółki - pouczani przez Beorna i Gandalfa o ścieżce w Mrocznej Puszczy, zamiast grzecznie nią iść, to robią coś dokładnie odwrotnego. Poza tym w filmie kilka wątków zmieniono, choćby pominięto trzykrotne próby dostania się głodnych krasnoludów i Bilba do obozu Leśnych Elfów. W zamian dostaliśmy postać Legolasa (oryginalnie pojawia się we Władcy Pierścieni, nie w Hobbicie) czy wątek romantyczny między elfką Tauriel a krasnoludem Kili, czego też nie było w powieści. W scenie z ucieczką z twierdzy Króla Elfów dodano wątek z Orkami, których też oryginalnie nie było. Zapewne po to, by było mroczniej.
---
Ciekawostki o “Hobbicie”. To warto wiedzieć o historii Bilbo Bagginsa i spółki
Oprócz tego w książce (a przynajmniej tej mojej, z limitowanego wydania wydawnictwa Bukowy Las) jest wiele ciekawostek związanych z powstawaniem "Hobbita". Wybrałam dla was trzy. Oto one:
Z Władcy Pierścieni dowiadujemy się, że Bilbo Baggins urodził się 22 września 2890 r. Trzeciej Ery Śródziemia. Ta opowieść zaczyna się w kwietniu 2941 r. Trzeciej Ery, kiedy Bilbo miał pięćdziesiąt jeden lat.
Ta ciekawostka pochodzi ze str. 52 (rodział I "Nieoczekiwane Przyjęcie") książki J.R.R. Tolkiena "Hobbit, albo tam i z powrotem. Z objaśnieniami. Wydanie z ilustracjami autora" Wstęp i Objaśnienia: Douglas A. Anderson. Przekład powieści: Andrzej Polkowski. Przekład wstępu i objaśnień: Agnieszka Sylwanowicz "Evermind Took", wyd. Bukowy Las. Ta krótka notka jest o tyle interesująca, że czytając “Hobbita”, można odnieść wrażenie, że Bilbo jest bardzo młody (ja z początku tak myślałam, ale dzięki przypisowi, wiem, że się myliłam), ale tak nie jest. Nasz hobbit ma 51 lat, gdy wyrusza na wyprawę z krasnoludami, czyli jest już dojrzałym mężczyzną, a nie chłopcem.
W liście opublikowanym w piśmie "Observer" z 20 lutego 1938 r. Tolkien zauważył, że "smok ma jako imię czy pseudonim formę czasu przeszłego od pierwotnego czasownika germańskiego smugan "przeciskać się przez dziurę": kiepski żart filologiczny" (Listy, nr 25).
Tę informację znalazłam na stronie 318 mojego "Hobbita". Zaciekawiła mnie, bo sama jestem miłosniczką języków obcych (choć może nie w wersji z dawnych czasów) i takie ciekawostki uwielbiam szczególnie. Zresztą przyznajcie sami, że Smaug (czyli w wolnym tłumaczeniu "ten, który przecisnął się przez dziurę" naprawdę pasuje do smoka z Samotnej Góry, który spał na stosie złota i klejnotów w samym sercu krasnoludzkiego królestwa. Wprawdzie sam Tolkien uznał to za "kiepski żart filologiczny" (w końcu był filologiem klasycznym, czyli badaczem zarówno języka, jak też literatury i kultury staroangielskiej), ale ja uważam, że jest to świetne zagranie językowe.
Trzecią i ostatnią ciekawostką jest fakt, że J.R.R Tolkien w 1911 roku podróżował po Szwajcarii, zwłaszcza po górach. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że zaobserwowane widoki był inspiracją do opisów górskiej przeprawy hobbita i krasnoludów, a potem też krajobrazów we "Władcy Pierścieni". Poza tym na rysunkach Tolkiena góry mają dość alpejski kształt, co jest wyraźnym nawiązaniem do jego własnej wyprawy po górach.
Na koniec mam dla was kilka książkowych polecajek ze świata fantasy.
---
Co czytać po Tolkienie? Oto książki fantasy podobne do "Hobbita"
Jeśli już przeczytaliście "Hobbita" (lub tak jak ja właśnie go kończycie) i zastanawiacie się, co dalej czytelniczo ze sobą począć, to mam kilka propozycji. Świat książek fantasy jest ogromny, a to moje pomysły:
- "Władca Pierścieni", J.R.R. Tolkien - chciałoby się rzecz, że to naturalna kontynuacja "Hobbita" i istotnie, Tolkien napisał go, rozbudowując świat Śródziemia. Pojawiają się w tej trylogii stworzone przez niego języki. Ja mam wszystkie części "Władcy" na półce w Legimi i niedługo zamierzam się za nie zabrać. Wy też tak zróbcie, o ile jeszcze tej trylogii nie przeczytaliście.
- "Silmarillion", J.R.R. Tolkien - kolejne dzieło Tolkiena, które jest też jego "opus magnum", czyli dziełem życia. To zbiór opowieści w większości traktujących o Dawnych Dniach, czyli o Pierwszej Erze Świata. Również czeka na przeczytanie na mojej półce w Legimi. Dobre uzupełnienie "Hobbita" i "Władcy Pierścieni".
- "Wiedźmin", Andrzej Sapkowski - jedno z dwóch moich ukochanych uniwersów, przeczytałam wszystkie tomy wraz z najnowszym "Rozdrożem Kruków" i komiksami z serii i polecam. Zwłaszcza fanom słowiańskiej i nordyckiej mitologii, mrocznych klimatów i magii w dużej ilości. Nie brakuje też elfów, krasnoludów, driad, niziołków, gnomów i innych fantastycznych stworzeń. Humoru też jest pod dostatkiem.
- "Drużyna do zadań specjalnych", Marcin Mortka - drugie z moich ukochanych uniwersów. Mega humorystyczna i sympatyczna seria. Co ciekawe, jak u Tolkiena też zaczyna się wiosną… 😁. Nie brakuje tu magii, walki z fantastycznymi stworami i różnych zwrotów akcji. Choć są też wulgaryzmy (zwłaszcza w pierwszych tomach), to są tak umieszczone, że bawią, a nie irytują. A cała kompania jest tak cudowna i dziwaczna zarazem, że trudno ich nie pokochać. Polecam z całego serca. Ja czytałam zarówno w wersji papierowej, jak i na Legimi.
- "Necrovet", Joanna Gajzler - to kolejne sympatyczne i magiczne uniwersum, choć bardziej oryginalne od poprzednich. Tu bowiem fantastyczne stwory są nie zabijane (lub przeganiane), a… ratowane i leczone. Jak choćby wiwerna, smok Pączek czy wolpertinger Rysiek (magiczny zając z rogami i skrzydłami). Autorka wybiera zresztą bardzo wyjątkowe stworzenia z różnych mitologii i zgrabnie je wplata. A główna bohaterka Florka współpracuje w tej magicznej klinice weterynaryjnej z lekarką-nekromatką i faunem o imieniu Bastian. To zdecydowanie trzeba przeczytać!
A wy? Czytaliście "Hobbita" lub inne dzieło Tolkiena? A może właśnie czytacie, jak ja? Piszcie w komentarzach, jak tam wasza podróż do Samotnej Góry! Ps. Nie zapomnijcie wskoczyć do świata fanów Tolkiena na [Tolkien Society]. Ja obserwuję na FB i X. Znajdziecie ich też na Youtube czy Instagramie.


Komentarze
Prześlij komentarz
Komentując, pamiętajcie o szacunku zarówno do mnie (czyli autorki bloga), jak i do siebie nawzajem :). Wulgarne, obrażające i inne niezgodne z zasadami współżycia społecznego komentarze zostaną niezwłocznie usunięte.