Między wodą a literaturą. Skąd wziął się Śmigus-Dyngus i co czytać, by nie zalała nas codzienność? 5 polecajek czytelniczych
Dziś Lany Poniedziałek, zwany też Śmigusem-Dyngusem. A więc czas na szóstą i już ostatnią część mojej wielkanocnej serii. Tym razem dowiecie się, skąd pochodzi nazwa “Śmigus-Dyngus”, co konkretnie oznacza oraz doradzę wam, co czytać, aby rozruszać się po świętach wielkanocnych.
---
Śmigus-Dyngus to Lany Poniedziałek. Pochodzenie i znaczenie nazwy święta
Zacznijmy od tego, że "Śmigus-Dyngus" to tak naprawdę dwa i dwie różne tradycje, z których do dziś przetrwała tylko jedna, ale po kolei.
Słowo "śmigus" pochodzi od "śmigać, smagać bądź chłostać". Był to zwyczaj właśnie smagania wierzbowymi (symbol witalności i płodności) witkami po nogach dziewcząt i kobiet. Nie przetrwał on do naszych czasów, w przeciwieństwie do “dyngusa”, choć ten też się zmienił.
Sam "dyngus" wywodzi się od niemieckiego czasownika "dingen", czyli "targować się, wykupywać". I dlatego sam zwyczaj nazywano też wykupnym. A chodziło o wykupienie się jajkami bądź smakołykami od oblania wodą. Samo wykupywanie się nie przetrwało próby czasu, o tyle wzajemne oblewanie wodą już tak. Do tego oba zwyczaje tak się ze sobą przeplatały, że koniec końców mamy jedną wspólną nazwę - Śmigus-Dyngus.
Znaczenie nazwy święta obchodzonego w Lany Poniedziałek już omówiliśmy, to czas na książki i artykuły. Dlaczego? Tak jak dawniej wykupywano się od oblania wodą, tak dziś dobrą lekturą możemy "wykupić się" od stresu związanego z powrotem do pracy czy szkoły po świętach. A ja mam dla was kilka polecajek na rozruszanie mózgu po wiosennej przerwie.
---
Co czytać, aby nie zalała nas poświąteczna rzeczywistość? Polecajki literackie 2026
Aby w miarę bezboleśnie przejść z wielkanocnego rozluźnienia do poświątecznej rzeczywistości, trzeba rozruszać szare komórki. Na przykład poprzez czytanie, lecz co wybrać? Najlepiej lekkie i przyjemne pozycje, a dla uczących się angielskiego, jakieś artykuły w tym języku. Jako miłośniczka literatury i pasjonatka słowiańszczyzny mam dla was cztery propozycje - dwa artykuły i dwie pozycje książkowe (ściślej rzecz biorąc, to właściwie pięć, bo trzy są autorstwa tej samej osoby i się wzajemnie uzupełniają):
"Is It Wrong to Write a Book with A.I.?" (Czy to źle pisać książki z AI?) z serwisu The New Yorker - bardzo ciekawy i przede wszystkim aktualny artykuł, w którym autor Joshua Rothman rozważa, czy użycie AI do pisania książek to grzech czy jednak naturalna kolej rzeczy w XXI wieku? Co ciekawe wychodzi on od historii urządzenia Roland TR-808 - automatu perkusyjnego, którego pojawienie się miało pozbawić pracy profesjonalnych muzyków, do czego nie doszło. Przywołał też przykład książki “Shy girl” (Nieśmiała dziewczyna), która po dużym początkowym sukcesie, teraz jest wycofywana. Wszystko przez to, że 70 procent treści wygenerowała AI. To dobrze czy źle? Zdecydujcie sami, czytając ten naprawdę interesujący artykuł.
"Can TikTok help cut my screen time?" (Czy TikTok może skrócić czas, jaki spędzam przy ekranie?) z serwisu BBC - w tym artykule autorka Molly Armstrong opisuje, jak dzięki BookTokowi (część TikToka dla miłośników książek) skróciła czas, jaki spędza przed ekranem telefonu. A wszystko przez zachęcenie do czytania. To porusza poważny i aktualny obecnie problem uzależnienia od ekranów oraz jednej z dróg do jego pokonania. Zdecydowanie warto przeczytać ten tekst.
"Słowiańskie Boginie Ziół", "Boginie Słowiańskich Szeptów" oraz "Słowiańskie Rośliny Czarowne" Joanny Laprus - te trzy powiązane ze sobą pozycje są świetne pomysłem na poświąteczne rozkręcenie mózgu. Są napisane lekkim, przyjemnym językiem i opatrzone pięknymi ilustracjami. Tematem są oczywiście słowiańskie wierzenia i obrzędy, a szczególnie rośliny. Mam wszystkie te książki na półce w Legimi i jestem w trakcie ich czytania. Co więcej mam też kalendarz na 2026 rok (jak też dwa poprzednie, odpowiednio na 2025 i 2024 rok) z tej samej serii i serdecznie polecam wszystkim miłośnikom słowiańskich klimatów. Każdy zawiera mnóstwo informacji o bóstwach, roślinach, zwierzętach i świętach, jakie obchodziliśmy nasi przodkowie. A to wszystko w pięknej oprawie. Zdecydowanie świetny pomysł na wiosnę!
"Mitologia Słowiańska" Aleksandra Brücknera - to druga i równie wartościowa pozycja na temat słowiańskich wierzeń, tyle, że od strony bardziej naukowej. Możecie ją pobrać zupełnie za darmo z serwisu Wolne Lektury. Naprawdę warto, bo dużo się dowiecie na temat dawnych bóstw i ich pochodzenia, w tym nazw. Ps. Tylko nie przestraszcie się języka publikacji, bo jest nieco archaiczny, ale nadal bardzo zrozumiały, serio.
I jak wam się podobają moje propozycje czytelnicze na poświąteczne rozkręcenie? Przeczytacie któreś z tych artykułów czy pozycji? A może już je znacie? Dajcie znać w komentarzach!
---
Przegapiłeś poprzednie części wielkanocnej serii? Zobacz tutaj:
- Pisanka, kraszanka czy kroszonka? - rozróżnienie,
- Malowanie jajek naturalnymi barwnikami,
- Symbolika święconki, potraw wielkanocnych i dekoracji,
- Zabawy wielkanocne,
- Wielki Piątek - dzień ciszy i refleksji.

Komentarze
Prześlij komentarz
Komentując, pamiętajcie o szacunku zarówno do mnie (czyli autorki bloga), jak i do siebie nawzajem :). Wulgarne, obrażające i inne niezgodne z zasadami współżycia społecznego komentarze zostaną niezwłocznie usunięte.